piątek, 1 listopada 2013

Prolog

- Dlaczego nie chcesz iść?
- Byłaś tu wiele razy.
- Ale stęskniłam się za tym miejscem...
- Mam dla Ciebie niespodziankę, czy to może poczekać? Pójdziemy tam jutro.
- Niespodziankę? - zapytałam zdziwiona. Po dość długim czasie związku codziennie wciąż intrygował mnie na nowo.
- Tak Izka, niespodziankę - musnął mnie swoimi ciepłymi, delikatnymi wargami w czoło i pociągnął za rękę do samochodu.
Zastanawiałam się dokąd jedziemy. Ale byłam pewna, że gdy zapytam nic mi nie powie. Po pół godziny drogi kazał mi wysiadać.
- Co ty kombinujesz? - bąknęłam trochę przerażona, bo byłam w miejscu, którego nie znałam. Gdzieś na nowym osiedlu bogatych ludzi gdzie asfalt - o dziwno - naturalnie komponował się z zielenią.
- Zamknij oczy. Zamknij! Nie podglądaj! - Fabian nie mal na mnie krzyknął i wziął na ręce.
- Fabian! Fabian co ty wymyśliłeś!!! - darłam się czując jak wnosi mnie po schodach. Miałam zamknięte oczy bo wiedziałam, że było dla niego ważne aby na prawdę sprawić mi niespodziankę. - Drzyzga do cholery! Postaw mnie w końcu! - w tym momencie siatkarz uwolnił mnie ze swojego uścisku.
- Jesteśmy na miejscu. Witaj w domu. W naszym domu - otworzyłam oczy i ujrzałam przepiękne, nowocześnie urządzone mieszkanie z ogromnymi oknami w salonie, za którymi rozciągał się pejzaż oświetlonego światłami latarni miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz